WellU Sp. z o.o.
WellU właściciel marki Larens Professional - nasz od lat niezawodny partner!
Wywiad z Rafałem Pudyszakiem, Dyrektorem Generalnym | Chief Executive Officer WellU Sp. z o.o., jednym z najważniejszych partnerów Fundacji Gdy Liczy się Czas!
fot. Piotr Manasterski
Jak zaczęła się współpraca z Fundacją i co Państwa skłoniło do tej współpracy Dlaczego zdecydowaliście się pomagać Fundacji?
Nasza współpraca rozpoczęła się już kilka lat temu, w 2022 roku, kiedy jedna z naszych marek, Larens Professional, wsparła akcję Piękno Mamy. To był dla nas bardzo naturalny krok, bo od początku istnienia WellU przyświeca nam idea poprawy jakości życia. Nie traktujemy tego wyłącznie jako hasła, ale jako realne zobowiązanie wobec ludzi. Gdy zobaczyliśmy, jak wiele siły wymagają codzienne wyzwania mam dzieci ciężko chorych, poczuliśmy, że chcemy dołożyć od siebie coś dobrego. Uznaliśmy, że jeśli możemy pomóc im choć na chwilę zatrzymać się, zadbać o siebie i odzyskać odrobinę komfortu, to po prostu warto to zrobić.
Pomaganie nie jest łatwe? Czy może pomaganie jest łatwe?
Wierzę, że pomaganie w swojej istocie jest łatwe. Bardzo często coś, co dla nas jest niewielkim gestem, dla drugiej osoby może znaczyć bardzo dużo i realnie zmienić jej codzienność. Nie zawsze wymaga to spektakularnych działań czy środków – najważniejsza jest uważność na potrzeby drugiej osoby i chęć zaangażowania. A kiedy widzi się, że to wsparcie ma sens, że udało nam się „zrobić komuś dzień”, staje się to siłą napędową do dalszego działania. Pomaganie jest łatwe.
Jak patrzycie na takie działania w firmie, kto inspiruje do działań charytatywnych i jak definiujecie te działania w firmie dla pracowników?
W WellU nawzajem inspirujemy się do działania. Oczywiście jako zarząd staramy się pokazywać, że pomaganie jest ważne i że warto być uważnym na potrzeby innych, ale szczerze mówiąc, bardzo często impuls wychodzi od samych pracowników. To są momenty, które naprawdę nas budują i pokazują, jakich ludzi mamy wokół siebie. Dla mnie to ogromna wartość, że w WellU są osoby, które chcą angażować się nie dlatego, że trzeba, tylko dlatego, że czują taką potrzebę. Co ważne, ta gotowość do pomagania jest widoczna nie tylko wśród pracowników, ale również wśród naszych Biznes partnerów, którzy także bardzo chętnie włączają się w różne akcje charytatywne.
Czy pracownicy Waszej firmy chcą sami z siebie brać udział w działaniach charytatywnych spontanicznie? Czy to raczej kwestia budowania takiej kultury w firmie i dawania ludziom przestrzeni do takich działań?
Z mojego doświadczenia wynika, że jedno łączy się z drugim. Z jednej strony staramy się budować w firmie kulturę, w której pomaganie jest czymś ważnym i naturalnym, ale z drugiej bardzo wiele inicjatyw rodzi się oddolnie, spontanicznie, z potrzeby serca pracowników. Często ktoś przychodzi z informacją o konkretnej osobie czy sytuacji i pyta, czy możemy wspólnie zareagować. I bardzo często okazuje się, że na pomoc chce odpowiedzieć niemal cała firma.
Która akcja Fundacji jest Wam szczególnie bliska i dlaczego?
Szczególnie bliska jest nam akcja Piękno Mamy. W codziennym biegu mamy dzieci ciężko chorych bardzo często stawiają siebie na końcu, a ta akcja przypomina im, że one także zasługują na uwagę, troskę i chwilę dla siebie. To bardzo ważna i poruszająca idea, która jest nam bliska również dlatego,
że w WellU od lat mówimy o poprawie jakości życia. Jako firma tworząca kosmetyki i suplementy możemy zaangażować się w taki projekt w sposób bardzo konkretny i realny. Cieszy nas, że możemy dołożyć swoją cegiełkę tam, gdzie takie wsparcie naprawdę ma znaczenie.
Czy macie jakąś inspirację dla naszych działań? Co możemy robić wg was efektywniej? Czego brakuje, co można byłoby zrobić więcej/inaczej?
Z perspektywy partnera powiedziałbym przede wszystkim, że już robicie rzeczy bardzo ważne i potrzebne. W działaniach pomocowych zawsze można zrobić więcej, ale dla mnie najważniejsze jest to, że po prostu się działa i realnie jest się blisko ludzi. Myślę też, że ogromną siłą Fundacji są prawdziwe historie i emocje — warto je pokazywać, bo to one najlepiej budują zrozumienie, zaangażowanie i długofalowe wsparcie.
Fundacja ORLEN im. Ignacego Łukasiewicza
Fundacja ORLEN im. Ignacego Łukasiewicza jeden z najważniejszych partnerów Fundacji "Gdy Liczy się Czas"
Wywiad z Katarzyną Uroda-Lenartowicz, Członkinią Zarządu Fundacji ORLEN im. Ignacego Łukasiewicza.
Skąd u Państwa tyle chęci do niesienia pomocy?
Pomaganie zaczyna się od zauważenia drugiego człowieka. Od tego momentu, w którym widzimy, że ktoś jest w sytuacji, w której nie powinien zostać sam. W Fundacji ORLEN im. Ignacego Łukasiewicza staramy się wspierać działania, które odpowiadają na realne potrzeby ludzi, szczególnie wtedy, kiedy choroba, kryzys czy trudne doświadczenie zmieniają codzienność całej rodziny. W takich sytuacjach pomoc nie jest tylko finansowym dodatkiem. Jest bardzo konkretną formą obecności. Bliska jest nam myśl, że odpowiedzialność społeczna nie polega wyłącznie na przekazaniu pieniędzy. Polega także na budowaniu relacji, zaufania i długofalowego wsparcia. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy mówimy o osobach chorujących onkologicznie i ich bliskich. Patron naszej Fundacji, Ignacy Łukasiewicz, był człowiekiem działania, ale też człowiekiem bardzo uważnym społecznie. Pokazywał, że sukces i sprawczość mają sens wtedy, kiedy służą innym. To jest dla nas ważny punkt odniesienia.
A jak zaczął się Państwa kontakt z Fundacją Gdy Liczy się Czas?
Poznaliśmy Fundację Gdy liczy się czas przy okazji pierwszej edycji programu „Kulturalny ORLEN”, realizowanego przez ORLEN i naszą Fundację ORLEN im. Ignacego Łukasiewicza. Fundacja Gdy Liczy się Czas była wówczas beneficjentem tego programu i otrzymała darowiznę na realizację projektu Mobilny Teatr „Jestem”. To autorski projekt edukacyjno-artystyczny, który łączy sztukę, edukację i bardzo uważne podejście do trudnych tematów związanych z chorobą nowotworową. Teatr dosłownie „rusza w drogę” – dociera do szkół, bibliotek i lokalnych placówek, aby poprzez różne formy artystyczne oraz warsztaty pomagać dzieciom i młodzieży oswajać rozmowę o chorobie, emocjach, strachu, nadziei i obecności drugiego człowieka. W ramach projektu zaplanowano działania dla dzieci, młodzieży, nauczycieli i pracowników bibliotek w czterech miejscowościach na Lubelszczyźnie, Mazowszu i Podlasiu. To ważne, ponieważ „Kulturalny ORLEN” wspiera nie tylko dostęp do kultury, ale także takie inicjatywy, które wzmacniają lokalne społeczności i odpowiadają na ich najpilniejsze potrzeby. W opisie wniosku do programu “Kulturalny ORLEN”, z którego dowiedzieliśmy się o Mobilnym Teatrze „Jestem”, zobaczyliśmy projekt mądry, delikatny i potrzebny. Taki, który przez sztukę buduje empatię, daje język do rozmowy o trudnych doświadczeniach i pomaga zauważyć dziecko zarówno to chorujące, jak i jego rówieśników, nauczycieli oraz najbliższe otoczenie. I właśnie od tego zaczęła się nasza współpraca z Fundacją Gdy Liczy się Czas.
Pomaganie nie jest łatwe…
Dla mnie sama decyzja o pomaganiu jest czymś naturalnym. W tym sensie pomaganie jest łatwe. Jeśli widzę człowieka w potrzebie – reaguję. To, co może być trudne, zaczyna się później: jak pomagać mądrze, odpowiedzialnie i z szacunkiem dla sytuacji drugiej osoby. Dobra intencja jest bardzo ważna, ale sama nie wystarczy. Trzeba umieć słuchać, nie narzucać gotowych rozwiązań i odpowiadać na realne potrzeby, a nie tylko na nasze wyobrażenie o nich. W obszarze wsparcia onkopacjentów i ich rodzin jest to szczególnie delikatne. Choroba dotyka nie tylko ciała. Zmienia poczucie bezpieczeństwa, codzienność, relacje, plany całej
rodziny. Dlatego pomoc powinna być uważna, dobrze przygotowana i prowadzona w taki sposób, żeby naprawdę wzmacniała. W Fundacji Gdy Liczy się Czas cenię to, że Wasza pomoc nie zatrzymuje się na wzruszeniu. Jest w niej czułość, ale jest też praca: przygotowanie, rozmowy, organizacja, obecność wolontariuszy, zaufanie partnerów. Dzięki temu trudny temat choroby nie zostaje wypchnięty na margines ani przykryty hasłami. Można o nim mówić uczciwie, delikatnie i z myślą o tych, którzy naprawdę są w tej historii najważniejsi. Również poprzez sztukę –medium, które działa na naszą wrażliwość zwykle mocniej niż niejeden specjalistyczny
wykład.
Co jeszcze inspiruje Panią w pomaganiu?
Najbardziej inspirują mnie historie ludzi, którzy na różnych etapach życia otrzymali wsparcie – czasem bardzo konkretne, czasem pozornie drobne, takie, które z zewnątrz mogło wydawać się „nic nieznaczące”. A potem, po latach, okazuje się, że właśnie ten gest, ta rozmowa, czyjaś obecność, czyjeś „jestem obok”, czy konkretna pomoc finansowa lub rzeczowa, potrafiły zmienić bardzo wiele. Czyjeś postrzeganie świata. Poczucie własnej wartości. Odwagę, żeby pójść dalej. Wiarę w ludzi. Przekonanie, że nawet w trudnym momencie nie jest się samotnym i opuszczonym. To mnie bardzo porusza w pomaganiu, to, że nie zawsze od razu widzimy jego skutek. Nie da się tego wpisać w tabelę, opisać wskaźnikiem, podsumować w raporcie. A jednak wsparcie potrafi pracować w człowieku długo. Czasem cicho. Czasem po latach. Dlatego inspirują mnie nie tylko wielkie akcje, ale też te małe, uważne gesty, które przywracają komuś poczucie sprawczości, bezpieczeństwa albo nadziei, rozświetlają oczy.
Co może Pani poradzić fundacji na jej kolejne lata działalności?
Nie zaryzykowałabym radzenia Państwu, powiedziałabym raczej: proszę chronić to, co jest Waszą największą siłą – bliskość, dostęp do niej i do człowieka, dla którego ona właśnie może być jednym z lekarstw. Tę umiejętność widzenia nie tylko choroby, ale całej rodziny. Nie tylko pacjenta, ale dziecka, które ma emocje, lęki, marzenia, potrzebę zabawy, rozmowy i kontaktu z rówieśnikami. Bardzo cenne jest też to, że Państwa działania nie zatrzymują się na jednym rodzaju pomocy.
Są akcje w szpitalach, są warsztaty artystyczne, wsparcie psychologiczne, wyjazdy rehabilitacyjne, działania edukacyjne, profilaktyczne i wspólnotowe. Jest też Mobilny Teatr „Jestem”, który pokazuje, że o bardzo trudnych sprawach można rozmawiać dzięki wsparciu przez sztukę – delikatnie, mądrze i z szacunkiem dla dziecięcej wrażliwości. Na kolejne lata życzyłabym Fundacji rozwoju. Takiego, który pozwala docierać do kolejnych miejsc, budować nowe partnerstwa i wzmacniać skalę działania, nie tracąc jednocześnie tego najważniejszego: wrażliwości i uważności dla człowieka w chorobie, na jego bliskich, na wolontariuszy, aktorów i osoby zarządzające Fundacją. Wszyscy potrzebują uwagi. Czasu. Przygotowania i gotowości do dawania i przyjmowania.
Za nami ponad 50 akcji i projektów, ponad 2000 godzin wolontariatu, ponad 2 miliony złotych środków zebranych na rzecz onkopacjentów i ich rodzin. Robimy dużo wspólnie z naszymi partnerami. Brawo Wy, wolontariusze, partnerzy, eksperci. Nic bez Was nie byłoby możliwe. To są liczby, które pokazują skalę i konsekwencję Państwa działania. Dla mnie najważniejsze jest to, że za każdą z tych liczb stoi czyjaś historia. Pacjent, który otrzymał wsparcie. Rodzina, która poczuła, że nie jest sama. Wolontariusz, który podarował swój czas. Partner, który zaufał misji. Ekspert, który wniósł swoją wiedzę i doświadczenie. Tak właśnie powstaje prawdziwa pomoc. Nie z jednego gestu, ale z wielu decyzji, wielu osób, wielu godzin pracy i bardzo dużej odpowiedzialności. Dlatego z całego serca gratuluję Fundacji Gdy Liczy się Czas, wszystkim wolontariuszom, partnerom i ekspertom, a także aktorom Teatru – autorom wszystkich Państwa osiągnieć,
szczególnie tej jednej: zaufania po stronie pacjentów, ich rodzin i przyjaciół. Bardzo dziękuję, że jako Fundacja ORLEN im. Ignacego Łukasiewicza możemy być częścią tego DOBRA.
Melon Catering
Melon Catering Ponad 35 lat działalności. Tysiące historii. Jedna wspólna idea: nie zostawiać nikogo samego.
Wywiad z Panią Emilią Melon-Olchowicz, współzałożycielką firmy MELON Catering, jednej z pierwszych firm cateringowych w Polsce i najwierniejszego partnera Fundacji Gdy Liczy się Czas!
Ponad trzydzieści pięć lat w biznesie, firma rodzinna i wciąż niegasnąca pasja do ludzi… do ich karmienia i pomagania im! Skąd u Państwa tyle chęci do niesienia pomocy?
Czerpiemy ogromną radość z możliwości pomagania i dzielenia się tym, co potrafimy najlepiej. Wraz z całym naszym zespołem dajemy odrobinę radości. Jesteśmy już drugim pokoleniem prowadzącym firmę Melon to nie tylko nazwa, ale także nasze nazwisko, które zobowiązuje do wspólnego budowania wartości. Jesteśmy przekonani, że wspólne działania na rzecz innych mają realną wartość i sens.
Kultowa Restauracja Kameralna skupiająca największych artystów tamtych czasów oraz Klub
Dyplomatyczny w Jabłonnie k. Warszawy to miejsca, od których wszystko się zaczęło. To właśnie
tam narodziła się firma MELON CATERING. A jak zaczęła się Państwa przygoda z pomaganiem
fundacji Gdy Liczy się Czas?
Dostałam maila od Pani Natalii Voytsel i ta wiadomość szczególnie mnie ujęła swoją szczerością. Bardzo poruszyła mnie wymowna nazwa fundacji Gdy Liczy się Czas. Chore i cierpiące dzieci zawsze nas wszystkich mocno przejmują. Trudne historie rodzin dotkniętych chorobą chwytają za serce i motywują do działania. Pomaganie dodaje nam skrzydeł.
Pomaganie nie jest łatwe…
Moim zdaniem jest łatwe. My widzimy w tym misję i poczucie sprawczości, które motywuje nas do dalszego działania. Jednocześnie pomaganie buduje zespół i wzmacnia relacje. Wiem, że osoby z naszej firmy same podejmują inicjatywy charytatywne. To bardzo inspirujące. Wszystkim nam pomaganie sprawia wielką radość.
Co jeszcze inspiruje Panią w pomaganiu?
Mam ogromną satysfakcję i jestem dumna z naszego Zespołu, który zawsze nas wspiera we
wszystkich działaniach charytatywnych jakich się podejmujemy. Miarą naszego sukcesu biznesowego
jest możliwość pomocy i wsparcia, to bardzo cieszy. Robimy to wyłącznie z potrzeby serca i naszej wewnętrznej chęci.
Co może Pani poradzić fundacji na jej kolejne lata działalności?
Najważniejsze to realizować swoją misję i wierzyć w siłę małych działań. Budować relacje z ludźmi i partnerami, otaczać się zespołem pełnym pasji, a także nie bać się wprowadzać nowych pomysłów. To właśnie konsekwencja, zaangażowanie i otwartość pozwalają rozwijać się i pomagać jeszcze skuteczniej.
Za nami ponad 50 akcji i projektów, ponad 2000 godzin wolontariatu, ponad 2 mln zł środków zebranym na rzecz onkopacjentów i ich rodzin! Robimy dużo wspólnie z naszymi partnerami – brawo Wy! wolontariusze, partnerzy, eksperci! Nic bez Was nie byłoby możliwe!
Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny w Białymstoku
Akcja „Piękno Mamy” – akcja Fundacji Gdy Liczy się Czas we współpracy z Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalem Klinicznym w Białymstoku!
Wywiad z Anetą Łukowską, rzeczniczką szpitala.
10 kwietnia – Akcja „Piękno Mamy” zawitał do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku! „Piękno Mamy” – projekt, który przywraca mamie oddech. Czasem symbolicznie – poprzez makijaż, pielęgnację, rozmowę. Ale w rzeczywistości to coś znacznie głębszego. Tworzymy system wsparcia i wspólnotę, w której nikt nie jest sam. Częścią tej wspólnoty stają się również firmy, dla których odpowiedzialność społeczna to nie tylko strategia, ale realna obecność. Firmy, które chcą być częścią czegoś ważnego – rodziny, która wspiera w najtrudniejszych momentach życia. To partnerstwa, które mają sens.
A co o akcji mówi Aneta Łukowska rzeczniczka szpitala, partnera akcji.
Akcja „Piękno Mamy” – realizowana we współpracy z fundacją „Gdy liczy się czas” to nie tylko propozycja skorzystania z usług upiększających dla Mam, ale przede wszystkim – przywracanie siły i nadziei w trudnej sytuacji związanej z chorobą dziecka. Propozycja, która przynosi społeczności realne korzyści – nie tylko mamom, ale też całemu szpitalnemu otoczeniu – wskazuje pani rzecznik.
A jakie są efekty akcji wskazuje Pani Aneta Łukowska:
– Wsparcie dla mam. Kobiety przebywające z chorymi dziećmi w szpitalu często są przemęczone i zestresowane. Taka akcja daje im chwilę wytchnienia, poprawia nastrój i poczucie własnej wartości.
– Budowanie wspólnoty oraz pozytywnej atmosfery w warunkach szpitalnych. Tworzy się przestrzeń do rozmów i wzajemnego wsparcia między mamami w podobnej sytuacji – to bardzo ważny czynnik wspierający i integrujący. Ponadto akcja rozświetla trudne środowisko szpitalne, wpływa też pozytywnie na personel oraz dzieci.
– Promowanie empatii i wolontariatu. Zachęca ludzi do angażowania się w pomoc innym – wolontariusze, firmy i darczyńcy widzą realny wpływ swoich działań.
– Darmowa pomoc i pielęgnacja w upiększaniu. W ramach akcji mamy mogą bezpłatnie skorzystać z różnych usług i porad związanych z
upiększaniem, co normalnie oczywiście w szpitalu jest niedostępne, a w realiach – płatne.
Zapytana o dalszą współpracę z Fundacją Gdy Liczy się Czas podkreśliła potrzebę dalszej współpracy w interesie pacjentów i dodała: Od fundacji oczekujemy dalszej owocnej i efektywnej współpracy na rzecz naszych małoletnich pacjentów oraz ich środowiska rodzinnego.
Partnerzy akcji w Białymstoku: Pepco, Sylveco, Dr Irena Eris, Nadiia Zahray, Joanna Siedlecka, Patrycja Putko, Justyna Ostrowska Agnieszka Pul-Napora Pati Borodziuk, Anna Saas, Aleksandra Szkiłądz, Gabinet Podologiczny Pro.feet, Irina Skaskievich oraz Joanna Durczok.
Dr Irena Eris S.A.
Dr Irena Eris S.A., jednen z najważniejszych partnerów Fundacji "Gdy Liczy się Czas"!
Wywiad z Joanna Łodygowską, Szefową Działu Komunikacji, Dr Irena Eris S.A.
Jak zaczęła się współpraca z Fundacją i co Państwa skłoniło do jej podjęcia? Dlaczego zdecydowaliście się wspierać Fundację?
Nasza współpraca z Fundacją „Gdy liczy się czas” nie jest przypadkowa. Wynika ona z głęboko zakorzenionego w DNA naszej firmy przekonania, że biznes powinien pełnić rolę społeczną. Od początku istnienia Dr Irena Eris budujemy firmę w oparciu o wartości, wśród których odpowiedzialność i wrażliwość na potrzeby innych zajmują bardzo ważne miejsce. Fundacja jest dla nas partnerem, który działa mądrze, systemowo i z realnym wpływem na życie ludzi. To właśnie ten długofalowy efekt, a nie jednorazowe działania, był kluczowym argumentem za zaangażowaniem.
Pomaganie nie jest łatwe? Czy może pomaganie jest łatwe?Pomaganie bywa wymagające. Szczególnie wtedy, gdy chcemy robić to odpowiedzialnie, a nie tylko symbolicznie. Wymaga zaangażowania i konsekwencji. Z drugiej strony, pomaganie jest naturalne, jeśli staje się elementem kultury organizacyjnej i osobistej wrażliwości wielu osób i działów, które są zaangażowane w ten proces.
Jak patrzycie na takie działania w firmie, kto inspiruje do działań charytatywnych i jak definiujecie te działania w firmie dla pracowników?
Działania społeczne w naszej firmie są elementem naszej codziennej aktywności, oczywiście w granicach naszych możliwości. Inspiracja płynie z góry, od założycieli firmy Pani dr Irena Eris oraz Pana Henryka Orfingera, ale równie ważne jest to, że przenika ona całą organizację.
